nadszedł czas na zmiany

nadszedł czas na zmiany

Dyżury radnych

Rada Miasta
Ryszard Niemann

9 czerwca
godz. 13.00-15.00

Biuro Rady Miasta Gniezna
ul. Lecha 6
pokoje 39-40, I piętro
aktualności arrow media o nas arrow Pisanie bajek, czyli dyskusje nad strategią...
Pisanie bajek, czyli dyskusje nad strategią... Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Gnieźnieński Tydzień, Piątek 26 lutego 2010, nr wyd. 8 (48)
Iza Budzyńska

Najwcześniej dopiero za miesiąc pod obrady rady miasta na kolejnej sesji ma szansę trafić strategia mieszkaniowa. Opracowanym przez miejski Zarząd Gospodarowania Lokalami dokumentem miała się zająć komisja gospodarki miejskiej. Przesunęła jednak ten temat, gdyż radni w natłoku innych uchwał nie zdążyli się z dokumentem dokładnie zapoznać. Strategię omawiali radni z komisji polityki społecznej, którzy zaplanowali temat już wcześniej.
Słuchając dyskusji i propozycji radnych można było odnieść wrażenie, że strategia to trochę koncert życzeń. Wynika z niej, że dobrze by było budować blok mieszkalny, taki jak powstający przy ul. Liliowej co roku, choć pod względem finansowym to mało realne. Pojawiła się propozycja, by kamienice w złym stanie wysiedlać i sprzedawać w całości, zamiast opłacać kosztowne remonty - jednak na przydział mieszkania czeka kilkaset rodzin, w praktyce więc trudno wskazać, gdzie lokatorzy mieliby się przeprowadzać. Tych, którzy o mieszkania dbają, według urzędników można by nagradzać, przydzielając im lokale o wyższym standardzie.
- Nie możemy pisać bajek - skomentował radny Jerzy Lubbe zapis mówiący, iż należałoby budować średnio 50 mieszkań rocznie. Zdaniem Marioli Landowskiej, dyrektor ZGL, pozwoliłoby to zaspokoić potrzeby mieszkańców, jeśli chodzi o zapewnienie lokali komunalnych, w ciągu kilku lat.
- Blok komunalny, który właśnie powstaje, kosztuje około 8 min zł, a będzie tam 48 mieszkań - kontynuuje radny Lubbe. - Budżet miasta Gniezna nie jest w stanie wyasygnować takiej kwoty co roku. Poza tym idea sprzedaży mieszkań miała na celu umożliwienie kupna przez najemców jak największej liczby. Jeżeli teraz mamy budować nowe, to co dalej?
Radny zauważa, że pomysł jest finansowo nierealny. Większość członków komisji zgodziła się, że zapis ma charakter raczej intencyjny, czyli tyle co „dobrze by było, gdyby się udało". Według zastępcy prezydenta, Roberta Andrzejewskiego, miasto musi budować nowe mieszkania, inaczej nie będzie w stanie realizować wyroków eksmisyjnych.
Drażliwym punktem było też wychodzenie ze wspólnot mieszkaniowych. Rozpoczynając pracę dyrektor Landowska zapowiadała, że będzie się starała, by miasto pozbywało się ostatnich mieszkań w istniejących wspólnotach.
- Czy żeby lokal we wspólnocie przekształcić w socjalny, wymagana jest zgoda pozostałych członków wspólnoty? - dopytywał radny Marcin Dubis. Przekonywał, że w takim razie trudno mówić o wychodzeniu ze wspólnot. Według radnego, w takim przypadku lokatorzy powinni dostać propozycję zamiany lokalu, by do tego w budynku wspólnoty mogła wprowadzić się rodzina, która będzie chciała mieszkanie wykupić.
- Generalnie miasta różnie realizują przyznawanie lokali - mówi dyr. Landowska. - Jest taka możliwość, że nie tworzymy gett i enklaw, wprowadzamy lokatora, podpisujemy umowę tylko na rok czy na dwa lata, potem go zweryfikujemy. Gmina w tym czasie pomaga się usocjalizować - tłumaczy.
Dyrektor ZGL opowiada się za tym rozwiązaniem, argumentując, że lokatorzy, którym z różnych przyczyn należy się mieszkanie socjalne, w ten sposób bardziej starają się wyjść na prostą. Lokalem socjalnym tak naprawdę może być każde mieszkanie w zasobie komunalnym, w którym socjalna będzie stawka czynszu. Miasto może w każdej chwili obniżyć najemcy dotychczasowy czynsz.
- Dobry byłby zapis, że nie tworzy się mieszkań socjalnych we wspólnotach - poparła Marcina Dubisa radna Beata Tarczyńska.
- Rozumiem sytuację, kiedy jest pustostan i przydzielilibyśmy osobie, która spełnia kryteria socjalne - mówi R. Andrzejewski. - Taki lokal powinien być wystawiony do przetargu. Ale taki zapis spowoduje, że przykładowo mamy lokatora, który płaci czynsz, nie jest uciążliwy dla sąsiadów, może się zdarzyć, że straci pracę, a my mu odmawiamy pomocy.
- Lokator nie jest dożywotnio przywiązany do lokalu - zauważa M. Dubis. - Nie upraszczajmy tego w ten sposób.
- Miasto nie ma tyle wolnych mieszkań, by z dnia na dzień zaproponować lokal zamienny - mówi Jerzy Sypniewski z ZGL.
- Budowa mieszkania socjalnego kosztuje tyle samo, co komunalnego - kończy dyskusję wiceprezydent Andrzejewski. - Nowe mieszkania zostaną przydzielone komuś, kto dba i płaci czynsz, a lokator z wyrokiem eksmisyjnym dostanie mieszkanie o niższym standardzie, które w ten sposób się zwolni.
Zdaniem Beaty Tarczyńskiej „zarzucanie" lokali socjalnych na stare budynki jest niebezpieczne, bo one się kiedyś rozlecą. Też jest za wyprowadzaniem ze wspólnot mieszkańców, którzy nie są wstanie lokali wykupić.
Zanim strategia zostanie uchwalona, będzie omawiana przez komisję gospodarki w marcu.


FOT. IZA BUDZYŃSKA
 
Joomla Templates by Joomlashack