Przemiany na Szlaku Piastowskim, Piątek 5 marca 2010, nr wyd. 10 (791)
Radni miejscy podczas sesji 24 lutego czternastoma głosami za, czterema przeciw i jednym wstrzymującym się wyrazili zgodę na zaciągnięcie kredytu komercyjnego na sfinansowanie deficytu budżetu Gniezna i spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań z tytułu emisji papierów wartościowych oraz zaciągniętych pożyczek i kredytów w wysokości około 27 mln zł.
Przypomnijmy, po przegłosowaniu budżetu na 2010 rok na sesji 13 stycznia, Rada Miasta Gniezna miała wyrazić zgodę na zaciągnięcie kredytu komercyjnego w wysokości około 28 min zł na sfinansowanie deficytu. Głosowało wówczas 20 radnych. Obowiązywała większość bezwzględna, ale uchwała nie uzyskała poparcia większości radnych. Na posiedzeniu komisji gospodarki 18 lutego ponownie powrócono do sprawy: czy tak wysoki kredyt jest miastu potrzebny i co się stanie, gdyby uchwała ponownie została odrzucona przez Radę. Wiceprzewodnicząca komisji Maria Wichniewicz pytała o to prezydenta Jacka Kowalskiego i skarbnika Ewę Gawrych. Ta odpowiedziała, że miasto będzie miało problemy z płynnością finansową. Prezydent zaznaczył, że potrzebne są środki finansowe, aby miasto mogło realizować wszystkie zadania uchwalone przez Radę w budżecie na 2010 rok. Radna Maria Kocoń wyraziła zaniepokojenie, co będzie w kolejnych latach, jeśli teraz wyrazi się zgodę na zaciągnięcie kredytu, bo brać w nieskończoność nie można. Prezydent nie bardzo wiedział co odpowiedzieć, ale podkreślił, że zadłużenie miasta wynika z czynionych inwestycji. Zapewnił, że zrobi wszystko, aby zmniejszyć deficyt, ale jest też zdania, że realizacja inwestycji musi być kontynuowana. Radna Beata Tarczyńska podkreśliła, że nie dziwi się prezydentowi, że nie wie co powiedzieć, ponieważ tak duży deficyt spowoduje, że przez kolejne lata w mieście nic się nie zrobi, bo trzeba będzie spłacać kredyty. Radny Jan Budzyński zaznaczył, że też nie jest zadowolony z deficytu miasta, ale dodał, że miasto jest zadłużone w dopuszczalnym wymiarze i zdaje sobie sprawę z tego, że przyjdzie kiedyś moment, że trzeba będzie wstrzymać wszelkie inwestycje. Ostatecznie radni większością głosów zaopiniowali pozytywnie projekt uchwały.
Do sprawy kredytu powrócili ponownie podczas sesji. Radni PiS Beata Tarczyńska, Jerzy Paweł Lubbe, którzy głosowali przeciwko zaciągnięciu kredytu oraz Leokadia Mikuła, która nie wzięła udziału w głosowaniu, przez cały czas podtrzymywali stanowisko, że sytuacja miasta staje się niebezpieczna, ponieważ wcześniejsze kredyty spłacane są nowym kredytem, a takie działania są złym gospodarowaniem. Z radnymi PiS zgadzali się radni niezależni Marcin Dubis i Ryszard Niemann ze stowarzyszenia Gniezno XXI, którzy także głosowali przeciw zaciągnięciu kredytu. Ryszard Niemann apelował, żeby głosować przeciwko zaciągnięciu olbrzymiego kredytu na zasypywanie dziury budżetowej, jak stwierdził - już nazywanej w mieście „dziurą Kowalskiego".
Wypowiedzią R. Niemanna i atakami radnych opozycji na prezydenta Gniezna byli zbulwersowani radni lewicy, którzy uważali, że wypowiedzi pod adresem prezydenta są populistyczne i spowodowane rozpoczynającą się walką przedwyborczą.
Stanisław Dolaciński zauważył, że ataki na prezydenta przez radnych prawicy są spowodowane obecnością mediów w sali obrad, a radny Łukasz Naczas przypomniał, że poprzedni włodarze miasta, w szczególności na początku lat 90. nie czynili żadnych inwestycji. Podkreślił, że dopiero Jacek Kowalski poczynił wiele inwestycji w mieście. Mikołaj Dorożała w przypływie emocji powiedział, że nie ma „dziury Kowalskiego", ale jest za to bardzo niski standard Niemanna. Oliwy do ognia w dyskusji dolała wiceprzewodnicząca Beata Tarczyńska, która prowadziła w tym czasie obrady. Powiedziała mianowicie, że miała nadzieję, iż pan prezydent poszuka oszczędności w budżecie i miasto nie będzie musiało brać tak dużego kredytu. Wypowiedź wiceprzewodniczącej skomentował były przewodniczący RMG Jerzy Stachowiak, który zauważył, że takie zachowanie jest podgrzewaniem atmosfery, a prowadzący obrady sesji powinien być obiektywny i nie wdawać się w dyskusję. Dyskusja, przypominająca miejscami „pyskówkę" rajców została zamknięta na wniosek Stanisława Dolacińskiego i odbyło się głosowanie nad projektem uchwały. Zatwierdzono go bezwzględną większością głosów, czyli 14 głosami lewicy, ZG, OWS, PO. Przeciw byli radni PiS i niezależni, a wstrzymał się radny Jaromir Dziel. W głosowaniu udziału nie brali: Leokadia Mikuła, Maria Kocoń, Michał Glejzer oraz przewodniczący Czesław Kruczek.
Beata Krzyśka
|